Nie, nie napisze tutaj o rozpoczęciu roku szkolnego, przynajmniej nie teraz, bo jeszcze go nie było (przynajmniej w moim przypadku).
No cóż... wakacje za pasem, z Polski wróciłem /niestety/, a teraz czas na szarość dnia codziennego, nudę, nicość i brak perspektyw.
Trzy tygodnie w Polsce - może i mało czasu, ale trochę się wydarzyło.
Raczej nie będę opisywał wszystkiego dokładnie, tylko ładnie podsumuję.
BYŁO ZAJEBIŚCIE
Jak dobrze zobaczyć po ponad pół roku swoich kumpli, z którymi dorastałem od piaskownicy.
Ehh... teraz nie udało mi się zostać w Polsce - może za rok (mam nadzieje, i tak będzie to kolejny rok za dużo).
Pierwsza myśl wysiadając z autobusu: "czas zacząć koszmar od nowa".
Do zobaczenia, Polsko. Widzimy się w Grudniu.